Jak to wszystko się zaczęło…

, Możliwości biznesowe, OdszkodowaniaJak to wszystko się zaczęło…

Jak to wszystko się zaczęło…

Odszkodowania – jak to wszystko się zaczęło?

Choć dziś branża odszkodowawcza stała się moją pracą – początki, podczas których się z nią zetknąłem wcale nie były takie przyjemne. Pewnego słonecznego, majowego popołudnia 2011 roku, postanowiłem wybrać się na krótką przejażdżkę. Od dziecka jestem fanatykiem motocykli, poza tym już taki ze mnie typ człowieka, który zupełnie nie potrafi usiedzieć w miejscu. Szkoda było marnować czas… Nie zdawałem sobie sprawy, co wydarzy się tego feralnego dnia i jak wiele zależało od tej z pozoru tak prostej decyzji o wycieczce motocyklowej do znajomych.

To była chwila. Moment. Wsiadłem na motor i ledwo zdążyłem wyjechać z domu, kiedy zupełnie niespodziewanie jakiś młody człowiek zajechał mi drogę. Na szczęście udało mi się położyć motor i poleciałem tuż za samochód, co uratowało mi życie. Niestety – doznałem bardzo licznych i poważnych obrażeń, z czego najmocniej ucierpiała prawa ręka, która była bardzo poważnie złamana. Poniżej zdjęcie tego co zostało z motoru.

rozbity motor

rozbity motor

Pobyt w szpitalu, badania, lekarze, po dwóch dniach pierwsza operacja… Potem przesłuchania i tak w kółko. Byłem wprost pewien, że moja sprawa potoczy się i wyjaśni bardzo szybko – przecież to logiczne kto i w jaki sposób zawinił. Wydawało mi się, że przygotowany przez prokuraturę pozew zostanie od razu przyjęty i dostanę spore odszkodowanie, które bardzo było mi potrzebne.

Niestety… Sprawca wypadku podczas przesłuchań zaczął zeznawać zupełnie co innego… Twierdził wręcz, że to właśnie ja wyjechałem na jego pas celowo, chcąc spowodować wypadek i pożegnać się z życiem. Od razu firma ubezpieczeniowa zawiesiła moją sprawę i wstrzymała wypłatę odszkodowania. Byłem przerażony. Ciągle zadawałem sobie pytanie „dlaczego?!” Nie potrafiłem znaleźć logicznej odpowiedzi. Zupełnie nie miałem pojęcia co robić. Kończyły mi się pieniądze, a wizyty u lekarzy pochłaniały coraz więcej oszczędności. Nie miałem nawet co liczyć na terminy z NFZ-u, ponieważ wyznaczane były one na co najmniej kilka miesięcy wcześniej, a moja ręka była coraz bardziej sparaliżowana.

Zacząłem szukać jakiejkolwiek pomocy. Najpierw wizyta u radcy prawnego, podczas której zderzyłem się po raz kolejny z brutalną rzeczywistością – jej koszt to nawet 150 do 300 zł. Wtedy poczułem na własnej skórze, że dla systemu jesteśmy tylko numerkami na kartkach i nikogo nie obchodzi los poszkodowanego. Nie wiedziałem już skąd brać pieniądze – nie mając pracy, ani nawet możliwości stałego zatrudnienia.

W ciągu 3 lat przeszedłem 4 poważne operacje i po każdej z nich kiełkował w mojej głowie pomysł, żeby próbować dotrzeć do osób podobnych do mnie i pomóc im w uzyskaniu odszkodowania na dalsze leczenie oraz przystosowanie się do nowej sytuacji. Sam wiem, jak trudno było mi uzyskać jakąkolwiek pomoc i wsparcie finansowe. Gdyby nie interwencja radcy prawnego który pomógł mi uzyskać odszkodowanie na leczenie, nie wiem w ilu firmach para-bankowych musiałbym wziąć pożyczkę.

Aktualny system, w którym działam pozwala na bezgotówkowe porady prawne i całą obsługę sprawy przez doświadczonych adwokatów i radców. Jest to zasada polegająca na tym, że obie strony wygrywają – klient nie ponosi żadnych kosztów z własnej kieszeni, dopiero jak wywalczymy odszkodowanie pobieramy % od wygranej sprawy. Jest to dla mnie ważne, ponieważ sam przeszedłem tę drogę przez mękę… Zawiłość polskiego prawa i odmowy lub zaniżanie odszkodowania przez firmy ubezpieczeniowe to normalna procedura. Chcę pomagać ludziom i uświadamiać jakie prawa im przysługują.

 

Jeżeli potrzebujesz pomocy (a może tylko informacji) co zrobić – śmiało skontaktuj się ze mną.

Pozdrawiam,

Krzysztof Gromaszek

 

 

By | 2018-03-19T05:12:45+00:00 5 stycznia, 2015|Motywacja, Możliwości biznesowe, Odszkodowania|1 komentarz

About the Author:

Nauce i rozwojowi osobistemu poświęcił 6 lat. Po tym okresie z niesamowitą ilością wiedzy i doświadczenia – wrócił do kraju. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jaka jeszcze przed nim wyboista droga. Zdobyte za granicą umiejętności nie pomagały mu w zdobyciu wymarzonej i dobrze płatnej pracy. Pojawiły się myśli co dalej – czy dobrze zrobił, że wrócił . Jednak jego upór i determinacja nie pozwoliły na odwrót i ucieczkę.Wtedy pierwszy raz zetknął się z potocznie zwaną „akwizycją” jedynie firmy o profilu sprzedaży bezpośredniej odpowiadały na jego aplikacje. Podszedł to tego z dystansem ale i ciekawością która mu towarzyszyła przez całe życie. Dzień po dniu pokonywał kolejne bariery i poznawał tajniki sprzedaży. Po krótkim okresie czasu okazało się to niesamowitym doświadczeniem i niekończącą się możliwością rozwoju osobistego. Zaczynał od branży ubezpieczeniowej, później była finansowa w międzyczasie poznał MLM, który okazał się jego pasją i spełnieniem marzeń .Jest certyfikowanym Coachem i Masterem NLP oraz niepoprawnym optymistą.Zapraszam do śledzenia bloga o biznesie, podróżach, rozwoju i coachingu.

1 komenarz

  1. Bart 2 sierpnia, 2018 w 10:21 am

    Sporo ciekawych informacji, które dużo rozjaśniają

Komentarze zostały wyłączone.